niedziela, 22 lipca 2012

Project of my life...

Znowu się przeprowadziłam.To już 5 raz w tym roku. Był Poznań, nie ma Poznania. Jest nowe miejsce. Tym razem mam nadzieję, że na dłużej. Trochę mi zajęło ogarniecie się. Mój warsztat jest ciągle w kartonach. Jeszcze trochę tak będzie.

Z ciekawostek: kupiłam mieszkanie. Z premedytacją nie napiszę, że nowe, bo nowym nie jest. Jest to mieszkanie w powojennej kamienicy. Z duszą, przeszłością i całym urokiem.

To mieszkanie, to projekt mojego życia. Nie mam zamiaru się spieszyć z jego remontem. Chcę się bawić tym, że mogą mieć całkowity wpływ na to jak będzie urządzone. 

Ogromną radość sprawia mi szukanie inspiracji, buszowanie po Castoramach, Leroy Merlinach i innych marketach budowlanych. Łażenie po sklepach meblowych czy ze sprzętem RTV AGD zawsze było moim hobby. 

Mieszkanie mam zamiar wykończyć w ciągu roku, może dwóch. Najpierw odświeżę pokoje, wycyklinuję drewniane podłogi. Potem wyremontuję łazienkę, kuchnię a na końcu przedpokój. Jak pisałam, nie chcę się spieszyć i podejmować pochopnych decyzji. Nie chcę też brać kredytu na remont. Wolę zaoszczędzić, niż się zadłużać. A że remont łazienki będzie dopiero na wiosnę? Cóż, w akademiku miałam gorsze warunki a przeżyłam dłużej;) Bez mebli kuchennych pewnie też można żyć. 

Oto moje nowe tworzywo:




Ciekawostka druga: wprowadzam się tam za tydzień! :)

Na stanie oprócz widocznych na zdjęciach kuchenki i zlewozmywaka mam również:
  • lodówkę,
  • wersalkę,
  • stół i 4 krzesła
  • kartony z ciuchami i garnkami.

Yey!

Trzymać za mnie kciuki dużo! I za moją kreatywność też :)

2 komentarze:

  1. Łoo, powodzenia życzę :). Takie trochę vintage to mieszkanie, ale na pewno uda Ci się je ładnie wyremontować :).

    OdpowiedzUsuń
  2. o rany! czeka Cię intensywny czas, jeśli chodzi o mieszkanko :))
    Trzymam kciuki! Niech mieszkanko będzie Twoją dumą :)

    OdpowiedzUsuń